Dzień 3 – cd. (9.07)
Obeszliśmy pokaźną część Reykjaviku. Nie znaliśmy nazw ani znaczenia połowy obiektów, które zobaczyliśmy. Miasto jest bardzo interesujące, pełne urokliwych zakątków, o ciekawej architekturze. Nieomalże wszędzie natrafić można na rzeźby, które wyglądają jak skrzyżowanie socrealizmu i chorych marzeń artysty. Islandczycy wydają się przekonani, że w każdym miejscu warto postawić taki twór – niektóre z nich można obejrzeć na zdjęciach poniżej. Na ulicach można także dostrzec sporo ciekawych pojazdów – zdjęcia w następnym poście. W centrum miasta znaleźliśmy zgoła nieoczekiwany obiekt – ogromny pchli targ. Można tam kupić wszystko – od książek i płyt, poprzez pamiątki, ubrania i meble do suszonych grzybów i ryb (fotki innym razem). Odwiedziliśmy także port. Znaleźliśmy nowe miejsce z darmowym Internetem – na prześlicznym placu w centrum miasta (powinniśmy właściwie zapisywać nazwy miejsc, gdzie byliśmy…). W powrotnej drodze przypadkowo natrafiliśmy na park – miejsce pełne zieleni, oczek wodnych, mostków i kaczek. Bardzo urokliwe i spokojne miejsce, wręcz wymarzone na spacery.

July 10th, 2006 at 9:34 pm
te kaczki to jak strusie wyglądają